piątek, 10 kwietnia 2015

Let's talk about love 2/3


hunhan, kaisoo, chanbaek, nc-17, fluff, humor, ot12, hs
2 część: 4.3k słów





Sobotni ranek nie okazał się tak bardzo zły, jak myślałem. Wcale nie umierałem z powodu bólu głowy, ani nie musiałem biegać co kilka minut do łazienki, żeby zwrócić wszystko, co wypiłem i zjadłem ubiegłego wieczoru. Jedynie co, to wstałem dopiero koło trzynastej, bo oczy dosłownie same zamykały się, zanim zdołałem je na dobre otworzyć. Mimo to wszystko nie mogłem jednak narzekać, przypominając sobie, jak beznadziejnie się czułem po innych imprezach, w których brałem udział. Ale i tak planowałem zrobić sobie przerwę od wszelkich domówek, tylko po to, żeby mieć więcej siły i ochoty na każdą kolejną, która pojawi się za jakiś czas.
Praktycznie od południa do godziny osiemnastej, siedziałem w salonie i oglądałem maraton serialowy, wygodnie usadawiając się na wielkiej kanapie z michą popcornu. Nie było takiej mocy, żebym się ruszył, zwłaszcza, że była sobota, wolne od szkoły, a ja byłem za bardzo leniwy.
– Na kogo stawiasz? – zapytał Baekhyun, siadając obok mnie. Niemal od razu porwał garść mojego przysmaku, spoglądając prosto na ekran dużego, płaskiego telewizora, w którym leciał już chyba szósty odcinek „Gry o tron”. – Bo ja na Daenerys.
– Nie – odparłem, przegryzając popcorn. – Ona jest zbyt oczywista – stwierdziłem, pokazując na ekran.
– Może o to chodziło twórcom?
– Chcą, by wygrał ktoś najbardziej oczywisty? – zapytałem, patrząc na niego głupio.
– To byłoby większym zaskoczeniem – odpowiedział i uśmiechnął się szeroko, przysuwając się bliżej mnie. O nie, to był ten czas, kiedy Chanyeola nie było, a Baekhyun potrzebował bliskości drugiego człowieka, ale dlaczego, to musiałem być ja?
– Nie dla mnie – mruknąłem i poczułem, jak przewiesza swoją kościstą, wątłą rękę przez moją szyję, jeszcze bardziej się do mnie przybliżając. Super, zaczynało się. – Baek? – powiedziałem, starając się choć trochę się od niego odsunąć. Uwielbiałem go, ale nie byłem typem człowieka, który lubi się przytulać. – Czy mógłbyś przestać wieszać się na mnie jak koala? – zapytałem z nadzieją, jednak ten mały uparciuch pokręcił głową, bardziej się na mnie wieszając. Czasem miałem wrażenie, że mam do czynienia z przedszkolakiem, a nie chłopakiem zaledwie dwa miesiące młodszym ode mnie.
– Nie – odparł.
– Ponieważ?
– Jesteś strasznie ciepły – odparł, a ja jedynie westchnąłem, głównie dlatego, że na zewnątrz było jakieś dwadzieścia pięć stopni ciepła, więc nie musiałem być dla nikogo prywatnym grzejnikiem. – I cholernie milutki.
– Przestanę taki być, jeśli się ode mnie nie odczepisz – warknąłem.
Biedny Baekhyun niemal w trybie natychmiastowym odsunął się ode mnie, prawie spadając z kanapy, przez co zaśmiałem się do siebie, zaciskając palce na półmisku z popcornem, którego zaczynało mi powoli brakować, a przeczuwałem, że w szafce nie ma już go więcej, dlatego będę musiał znaleźć jakiegoś idiotę, który pójdzie mi po niego do sklepu. Idiotę z dobrym serduszkiem, któremu brak asertywności.
Już miałem prosić o to Baekhyuna, kiedy drzwi na nasze piętro otworzyły się, a zza ściany wyszedł obładowany zakupami Kyungsoo. Jego głowa ledwo wystawała zza siatek, które mocno trzymał w obu rękach, przez co zachciało mi się śmiać. Wyglądał jak krasnal.
– Cześć wam – przywitał się z nami, kiedy odłożył zakupy. – Mam nadzieję, że jesteście głodni, bo zaraz będę szykował kolację – powiedział po chwili, a ja razem z Baekiem kiwnęliśmy zgodnie głowami. – Gdzie reszta?
– Xiumin i Chen na randkach, Lay i Kris śpią, Suho jest na jakimś zebraniu samorządu, a gdzie pozostali zniknęli, to nie mam pojęcia – odparłem, wzruszając ramionami.
– Channie poszedł na trening, ale wróci niedługo – dodał Baek.
– A gdzie Nini? – Kyungsoo zadał kolejne pytanie, ubierając na siebie fartuch w serduszka. Wyglądał uroczo.
– Pewnie w pokoju, nie wiem, nie jestem jasnowidzem – mruknąłem – ale chyba nigdzie nie wychodził, nie widziałem.
– Możesz go dla mnie zawołać? – poprosił, a ja westchnąłem, już nie mając nawet siły na to, żeby zwalić to na Baekhyuna. Po prostu zmarszczyłem w niezadowoleniu nos i wstałem z kanapy, odkładając miskę popcornu na na niski stoliczek stojący obok.
Gdy tylko wyprostowałem nogi, poczułem, jak te uginają się nieco osłabione przez cały dzień nic nierobienia. Poza tym nadal byłem nieco zmęczony, dlatego pocieszała mnie wizja mojego łóżka i nocy, która za kilka godzin miała nadejść. Jednak zostawiłem tę myśl w tyle i udałem się w stronę pokoju Kyungsoo i Jongina, którego oczywiście tam nie zastałem, bo byłoby to za bardzo oczywiste. Mimo swojego wewnętrznego lenia, który nakazywał mi odpuścić i ponownie położyć się na wygodnej kanapie, postanowiłem zajrzeć do pozostałych pokoi. Podczas tego przeszukiwania znalazłem jeszcze Tao, który siedział przed szafą i idealnie równo układał swoje cholernie drogie ubrania, na których punkcie miał obsesję. Wycofałem się, stwierdzając, że lepiej mu jednak nie przeszkadzać.
Szczerze powiedziawszy, nie sądziłem, że wchodząc do pokoju Sehuna, zastanę tam i Jongina. To znaczy, nie w takiej sytuacji. Nagle miałem ochotę uderzyć się w głowę i zapamiętać raz i na zawsze, by nauczyć się pukać, zanim wparuję do czyjegoś pokoju.
– Fuj – to jedyne, co wtedy zdołałem z siebie wydusić. Cóż, nie codziennie zastaje się dwóch nastolatków z rękami w gaciach, oglądających porno na załączonym laptopie leżącym przed nimi. Dobra, jasne, masturbacja, ludzka rzecz, ale niekoniecznie musiałem to widzieć.
– Luhan – powiedział zaskoczony Jongin, wyjmując rękę ze spodni. Sehun natomiast nie trudził się z tym, by jakoś się ogarnąć. – Jest tam Kyungsoo?
– Nie?
– Całe szczęście – powiedział, odetchnąwszy z ulgą. – Zabiłby mnie.
Ja jedynie przewróciłem oczami, czując jak robi mi się niedobrze, kiedy tylko usłyszałem jęki dochodzące z nieuciszonego laptopa. Jongin zacisnął usta, a Sehun zaśmiał się, po raz kolejny poruszając ręką w swoich spodniach.
– Coś chciałeś? – zapytał, nie spuszczając ze mnie wzroku. Czułem się dosyć niezręcznie, ale jednocześnie byłem zażenowany i skonsternowany zachowaniem tego idioty. Naprawdę współczułem tym wszystkim laskom i chłopcom, których przeleciał. – A może chcesz do nas dołączyć?
– Ew, nie – odpowiedziałem szybko – szukałem Jongina. Kyungsoo cię wołał – powiedziałem, a ten jedynie pokiwał głową. – Tylko błagam, wymyj ręce, zanim cokolwiek nimi dotkniesz – uprzedziłem, chwytając za mosiężną klamkę, którą otworzyłem drzwi. Nim jednak zdążyłem wyjść, musiałem wtrącić coś od siebie. Moja wrodzona złośliwość nie pozwoliła na posłuszne siedzenie cicho. – A jeśli Kyungsoo ci nie daje, znajdź kogoś innego – powiedziałem do Jongina i zmierzyłem wzrokiem Sehuna. – Natomiast tobie radzę kupić dmuchaną lalkę – dodałem i ze złośliwym uśmieszkiem wyszedłem, poprawiając sobie humor na resztę dnia.


[7]

Poniedziałki nigdy nie były spokojnie, właściwie ciągle coś się działo. W tym dniu odbywało się najwięcej zajęć dodatkowych, na które - ku mojemu zdziwieniu, chodziło więcej ludzi, niż przypuszczałem. Ja jednak zważywszy na mojego wielkiego lenia, nie wybrałem żadnego kółka dodatkowego, zwłaszcza, że nie miałem takich zainteresowań, które zgadzałyby się tematyka zajęć dodatkowych. Sportowcy mieli swoje treningi, artyści zajęcia malarskie, śpiewacy chórek, i z tego co wiedziałem, ścisłe umysły założyły nawet kółko szachowe, natomiast ładniejsze dziewczyny klub cheerleaderek. Tylko ja nie mogłem znaleźć miejsca dla siebie, ale szczerze powiedziawszy, nie garnęło mi się do tego, by w cokolwiek się zaangażować. Być może dlatego raczej nie byłem zadowolony, gdy Baekhyun postanowił zabrać mnie na chórek szkolny, w którym śpiewał. O ile się nie myliłem, chodził tam też Kyungsoo, którego głos naprawdę zachwycał i Chen. Jego jeszcze nie miałem okazji posłuchać, ale wiedziałem, że dziś udowodni mi, że wie, co tam robi. Tak poza tym nie miałem bladego pojęcia, dlaczego Baekhyun mnie tam ciągnął, ale postanowiłem siedzieć cicho i po prostu posłusznie przetrwać tę niecałą godzinkę, w końcu to nie była wieczność.
Chórek szkolny miał swoją siedzibę na auli, która mieściła się z tyłu kampusu. To na niej odbywały się wszelkie imprezy dotyczące szkoły i akademie, dlatego organizatorzy stwierdzili, że to najlepsze miejsce. Czasem przenosili się na salę baletową, z której mało kto korzystał, prawdopodobnie dlatego, że wszystkie instrumenty mieściły się właśnie tam. To właśnie w to miejsce zaciągnęła mnie ta mała, niesamowicie radosna, zbyt różowa szkolna wróżka, a nieszczególnie tryskałem entuzjazmem.
– Zobaczysz, będzie fajnie – powiedział i uśmiechnął się tak szeroko, że na chwilę samemu poprawił mi się humor. – Spodoba ci się – obiecał, a ja jedynie kiwnąłem głową, lekko unosząc kąciki ust ku górze. To dziwne było mieć przyjaciela. Wcześniej miałem wielu znajomych, ale wszyscy zdawali się być  nieważni, całkiem inni niż mój Baekhyun. Mimo mojego pierwotnego narzekania, to w nim znalazłem osobę, dzięki której mam w ogóle ochotę chodzić do tej okropnej szkoły i nie jęczeć na każdym kroku, że bardzo chcę do Chin. Sprawiał, że się uśmiechałem i to najbardziej mu zawdzięczałem. – A potem będziemy mogli iść i zrobić coś, co ty będziesz chciał.
– Czyli spać? Myślałem, że wolisz wyjść gdzieś z Chanyeolem, a nie padać na łóżko tuż przed szesnastą – zaśmiałem się i wziąłem go pod rękę.
– A co powiesz na filmy?
– Znów? Mam wrażenie, że obejrzeliśmy każdy możliwy – odpowiedziałem i spojrzałem na niego bez przekonania. Sposób Baekhyuna na nudne wieczory? Filmy, filmy i jeszcze raz filmy. Czasem oglądaliśmy po kilka razy ten sam, nieważne, że Byun znał kwestie na pamięć i cytował je wraz z aktorami.
– Spokojnie, mam jeszcze pełno w zapasie.
Jakoś wcale mnie to nie pocieszyło, co więcej, miałem ochotę zawrócić i uciec z jego pola widzenia. Nie wytrzymam, jeśli znów każe mi oglądać Wredne Dziewczyny albo High School Musical, naprawdę, wystarczyło mi pierwszych dziesięć razy. Choć zawsze miałem asa w rękawie i mogłem użyć Chanyeola, by jakoś ogarnął swojego chłopaka, zabrał go na randkę, zrobił cokolwiek, byleby tylko Byun dał mi spokój. Kochałem go, ale jednak moje nerwy miały jednak gdzieś swoje granice, i jak się okazywało, znajdowały się całkiem niedaleko.
– A to niespodzianka – wymruczałem, wywracając teatralnie oczami, po czym zrobiłem dwa większe kroki, dostając się tuż przed dosyć duże drzwi do sali baletowej. Z wewnątrz słyszałem już dźwięk pianina i pojedynczych głosów ludzi, którzy zapewne się rozgrzewali.
Gdy Baekhyun nacisnął klamkę i wszedł do środka, ja powtórzyłem jego ruchy, już po chwili przekraczając próg sali. Zebranych ludzi było naprawdę dużo, z tego co zdołałem naliczyć, około dwudziestu kilku, nieujednoliconych płciowo i wiekowo. Widziałem ostatnie klasy, ale i pierwsze, i właściwie spodobała mi się ta dziwna integracja ludzi, którzy wcześniej byli dla siebie zupełnie obcy.
– Baekhyun – powiedziała jakaś dziewczyna, którą kojarzyłem z korytarza. Niewysoka brunetka, dosyć ładna i zgrabna, najprawdopodobniej z wrodzonym ADHD. – Czekaliśmy na ciebie.
– Wiem – odparł – ale przyprowadziłem Luhana – dodał, a z tyłu usłyszałem trzask, jakby ktoś uderzył się o pianino. Zignorowałem to i nakierowałem swój wzrok na moją nową znajomą.
Brunetka uśmiechnęła się szeroko i podała mi rękę, którą uścisnąłem.
– Ja jestem Taeyeon – przedstawiła się.
– Miło cię poznać – mruknąłem i już miałem kontynuować dopiero zaczętą rozmowę z dziewczyną, kiedy usłyszałem kolejny huk dobiegający zza moich pleców i siarczyste przekleństwo. Poznawałem ten głos. Nawet chyba aż za dobrze. Niemal od razu odwróciłem głowę w tamtą stronę i spojrzałem żałośnie na Sehuna, który właśnie wstawał z podłogi, poprawiając swoje ubranie. – Kogo my tu mamy – prychnąłem, mierząc go wzrokiem.
– Luhan... – szepnął.
– Nie wiedziałem, że śpiewasz w szkolnym chórku – powiedziałem z niedowierzaniem, śmiejąc się cicho.
– To nie tak...
– Więc grasz? – dopytywałem dalej, wskazując na pianino. Jego brew drgnęła, a usta zacisnęły się w jeszcze większą linię. Wyglądał tak bardzo żałośnie.
– Ja się wytłumaczę...
– Szkolny bad boy, wielki pan sportowiec i playboy, którego pragną wszystkie dziewczyny i nawet chłopcy gra w szkolnym chórze. Czego jeszcze o tobie nie wiem? Zaskocz mnie – powiedziałem z entuzjazmem, czekając na kolejne nowinki. – Myślę, że ludzie ze szkoły będą bardzo rozbawieni tym faktem – stwierdziłem i zatarłem dłonie, mając świetny powód do szantażowania Sehuna. Wcześniej nie wpadłbym na to, ale skoro sam się podstawił...
– A jestem tu tylko na zastępstwo – powiedział szybko, a ja wzruszyłem ramionami.
 – To nie ma wielkiego znaczenia.
– Błagam, nie mów nikomu! – poprosił, odciągając mnie na bok. Baekhyun został w tyle, ciągle rozmawiając z Taeyeon, reszta raczej nie zwracała na nas uwagi, nadal rozgrzewali się i ćwiczyli teksty, które potem będą musieli zaśpiewać. – Musisz siedzieć cicho.
– Nie ma takiej opcji, żebym zachował to dla siebie – odparłem i założyłem dłonie na piersi, uśmiechając się do niego złowieszczo. – Poza tym bardziej opłaca mi się wszystkim powiedzieć, aniżeli nie rozpowiadać całej szkole. Wiesz, z natury jestem raczej złośliwy, więc nie liczyłbym na specjalne traktowanie, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ty.
– Luhan...
– To już nie laleczka? – prychnąłem, mrużąc nieco oczy. – Zaskakująca zmiana, naprawdę – zaśmiałem się i poklepałem go w ramię, oblizując językiem swoje zeschnięte wargi.
– Zrobię dosłownie wszystko – powiedział po chwili zastanowienia, łapiąc mnie za ramiona. Jego palce delikatnie wbiły się w moją przykrytą białą koszulką skórę, lekko przejeżdżając po niej i sprawiając, że po moich plecach przeszedł dreszcz. – Co tylko będziesz chciał, obiecuję, tylko zachowaj tą informację dla siebie.
– Najpierw weź te łapska – mruknąłem, odsuwając się od niego. – A później się zobaczy – dodałem i obdarzając go kolejnym, jednym z moich wielu złośliwych uśmieszków, odszedłem od niego, kierując się w stronę Baekhyuna, w myślach układając sobie plan, jak jeszcze bardziej dopiec Sehunowi.


[8]


Musiałem przyznać, że pomysł, który zrodził się w mojej głowie kolejnego dnia był genialny. To znaczy, tak wydawało mi się na początku, kiedy sam nie musiałem robić zupełnie nic, bo znalazłem swojego darmowego, własnego służącego, któremu tak zależało na zachowaniu twarzy, że był gotowy za moim rozkazem nawet szkolne toalety czyścić. Chociaż wiedziałem, że po pewnym czasie znudzi mi się posiadanie niewolnika i najprawdopodobniej wygadam mały sekret Sehuna największym plotkarom w szkole, którymi były wścibskie przyjaciółki mojej kuzynki Seohyun. Zdążyłem je poznać, zwłaszcza Krystal i Sulli, i już wiedziałem, że powinienem trzymać się od nich z daleka, zwłaszcza, jeśli chciałem mieć spokój do końca roku szkolnego.
Tak bez serca wykorzystywałem już Sehuna przez dwa tygodnie. Ogólnie moje polecenia wcale nie były takie ciężkie, jak wszyscy mogliby założyć. Zazwyczaj kazałem mu sprzątać mój pokój, przynosić mi lunch na długich przerwach i prasować ubrania. Chciałem dodatkowo wyręczyć się nim w sprawie moich prac domowych, ale po krótszym namyśleniu stwierdziłem, że Sehun to idiota i tylko spieprzy moje wyniki w nauce. To jako jedyne zachowałem dla siebie, nawet jeśli byłem bardzo leniwy.
– Zbliżyliście się do siebie z Sehunem – powiedział Baekhyun, rysując coś w swoim notatniku. Zakładałem, że laurkę dla Chanyeola, bo znów zapomniał o jakiejś rocznicy.
– Fuj, o czym ty mówisz?
– No o tobie i naszym Hunnie.
– Chyba za bardzo przygrzało ci słońce – stwierdziłem, dotykając jego głowy – chodź, wrócimy do szkoły, zanim będzie fatalnie. O ile już nie jest za późno – sprecyzowałem, uśmiechając się do niego wrednie.
– Nie powiedziałbym – odparł – to wszystko przez to usługiwanie. Spędzacie ze sobą dużo czasu, Sehun może to inaczej odebrać, aniżeli ty.
– Chcesz mi powiedzieć, że kiedy czyści toaletę zanim z niej skorzystam, a później po tym, to myśli ze każę mu z miłości, tak? – zapytałem i wybuchłem śmiechem, trzymając się za brzuch. Nie potrafiłem się uspokoić, zwłaszcza gdy wyobraziłem sobie Sehuna i siebie jako parę. – Posłuchaj, Baek, mimo że mówiłem ci już to setki razy. Mnie i Sehuna nie ma, nie jest w moim typie. Nie lubię blondynów, ani ludzi z wszystkimi kolorami tęczy na głowie, zwłaszcza o takich zainteresowaniach, jak jego  – mruknąłem i ponownie oparłem się o drzewo. Znalazłem swoje ulubione miejsce, dlatego wizja zimy i śniegów wcale mi się nie podobała. Cieszyłem się cieplejszymi dniami, chociaż i tak stawały się coraz chłodniejsze.
– Jeszcze kiedyś zmienisz zdanie – powiedział, a ja pokręciłem głową, dając mu do zrozumienia, że się myli.
– Prędzej wyjadę do Watykanu i zostanę papieżem – stwierdziłem i uśmiechnąłem się, kiedy zobaczyłem Sehuna zmierzającego w moją stronę z lunchem. – Wreszcie, zgłodniałem – powiedziałem i wziąłem od niego jedzenie.
– Jeśli to wszystko, to ja pójdę – odmruknął i już miał wracać, kiedy go zatrzymałem.
– Gdzie ty się wybierasz? Zostało dwadzieścia minut przerwy – powiedziałem, patrząc na wielki zegar umieszczony na najwyższym punkcie szkoły. – W tym czasie zdążysz przynieść mi książki, które są w mojej szafce – mruknąłem, podając mu mój plecak. – A po szkole, gdy będziesz miał wystarczająco dużo czasu, pozbierasz moje brudne ubrania i zaniesiesz je do pralni. Są delikatne, więc pamiętaj, bądź ostrożny.
– Jesteś okropny – podsumował, ale na jego ustach nadal błądził ten dziwny uśmiech, który kojarzył mi się ze starymi pedofilami, albo po prostu taki był już urok jego twarzy.
– Wiem, dziękuję – odparłem i pogoniłem go, by wreszcie sobie poszedł.
– Jak długo jeszcze zamierzasz to ciągnąć? – po jakimś czasie odezwał się Baekhyun, kiedy nabierałem pomiędzy pałeczki trochę ryżu z warzywami. Zaczynałem żałować, że nie poprosiłem Kyungsoo o przygotowanie dla mnie jakiegoś jedzenia, bo Seohyun miała całkowitą rację - potrawy na stołówce, były okropne i robiło mi się od nich niedobrze, choć może to na widok Sehuna i jego barwnych włosów, nie wiedziałem.
– Niezbyt długo, zaczyna mi się to nudzić.
– Zaskakujesz mnie.
– Wykorzystywanie Sehuna było fajne, dopóki sprawiało mi to frajdę, teraz samemu zaczyna mi brakować tych podstawowych czynności, jakie zawsze wykonywałem – skomentowałem i odłożyłem na bok pudełeczko z lunchem, nie mając specjalnej ochoty dalej jeść.
 – Zakładam, że i tak znajdziesz nowe zajęcie, żeby uprzykrzać mu życie – stwierdził i tym zakończyliśmy naszą jakże ciekawą rozmowę, ponieważ dołączył do nas Kyungsoo razem z Jonginem i Lay, wyglądając, jakby dopiero co się obudził.
Czyli wszystko było po staremu.


[9]


Kolejny dzień przyniósł dwie wiadomości. Jedną dobrą, drugą złą, chociaż to zależy w jakim świetle by na to wszystko patrzyć. O tej dobrej dowiedziałem się dopiero wieczorem, o złej rankiem w szkole, kiedy przybiegła do mnie wesoła Seohyun, niemal potykając się o patyki, które nazywała swoimi nogami. Wlekła za sobą biednego Suho, który ledwo nadążał za jej pędem, chociaż uczestniczył w treningach przynajmniej pięć razy w tygodniu.
W każdym razie, dowiedziałem się wtedy, że Seo i Suho zaczęli się spotykać. Zastanawiałem się co biednemu Kimowi strzeliło do głowy, że wybrał za dziewczynę takiego dzikusa, jak Seohyun, ale postanowiłem tego nie komentować, przynajmniej przy wszystkich, bo w swoim umyśle wymiotowałem za każdym razem, gdy widziałem ich razem. To tak, jakby w naszej szkole nie było więcej dziewczyn, a przecież było ich nawet więcej niż chłopców! Co musiała zrobić mu moja kuzynka, że wybrał ją spośród wszystkich innych? Bo bez obrazy, ale gdybym był hetero, już wolałbym się umawiać ze starą matematyczką niż z Seo, ale to chyba zależało od kwestii gustu, którego Suho najwyraźniej nie miał. Albo całkowicie postradał wszystkie rozumy.
Z okazji tej jakże szczęśliwej wiadomości, chyba jedynie dla samej pary, postanowiono zebrać się wieczorem w naszym dormie i to uczcić, korzystając z wolnego piątku.  Niezbyt mi się to uśmiechało, zwłaszcza, że tego dnia obiecałem sobie zakupy, ale postanowiłem, że przyjdę, oczywiście mocno spóźniony. Później wytłumaczę się jakimś pretekstem o złym samopoczuciu i wrócę do pokoju, oglądając przez resztę wieczoru „Grę o tron”. Takie rozwiązanie sytuacji zdecydowanie bardziej mi się spodobało.
Tak więc obładowany wszystkimi siatami z drogich, markowych sklepów, zjawiłem się w akademiku dopiero po dwudziestej pierwszej, kiedy spotkanie miało zacząć się o dziewiętnastej. Kiedy otworzyłem drzwi, przywitała mnie ciemność, którą rozświetlały jedynie światła rzucane przez telewizor i głośne rozmowy, które jak na mój gust były zbyt wesołe. Rozpoznałem kilka nieznajomych, kobiecych głosów, które prawdopodobnie należały do rąbniętych przyjaciółek mojej kuzynki, dlatego zaczynałem żałować, że nie zostałem w tych sklepach dłużej, na przykład do świtu, kiedy miałbym pewność, że w naszym dormie nie będzie żadnych podejrzanych intruzów.
W salonie byli prawie wszyscy i zalegali na kanapie, na której już praktycznie nie było miejsca. Uznałem, że to dobry znak, ponieważ znalazłem kolejną wymówkę do szybszego opuszczenia tej bandy frajerów i zajęcia się własnym życiem.
– Luhan, wreszcie! – krzyknął Baekhyun, lecąc do mnie zaraz po tym, jak tylko mnie zobaczył. Przez mocny, aczkolwiek pełen radości i entuzjazmu uścisk wypadły mi wszystkie torby, które wcześniej trzymałem i zapewne zmięła mi się koszula. Ale postanowiłem nie marudzić i również przytulić Baekhyuna.
– Aż tak za mną tęskniłeś? – zaśmiałem się, wyplątując się z jego ramion.
– Tak – odparł prosto – mogłeś powiedzieć, poszedłbym na zakupy razem z tobą.
– Jasne – mruknąłem, już widząc, jak to wszystko by wyglądało. Najprawdopodobniej Baekhyun już na samym początku wciągnąłby mnie do clarie’s, czy podobnego sklepu i oglądał słodkie dodatki, nawet jeśli wszystkie byłyby dla dziewczyn. Zakładałem, że i tak by coś kupił. – Może następnym razem – dodałem, wcale mu tego nie obiecując. Tym kolejnym razem zapewne znów udam się sam, najlepiej z samego rana, żeby Baekhyun w ogóle o tym nie wiedział.
– Luhan, dołączysz do nas? – zapytał Lay, spoglądając na mnie z drugiego końca pokoju dziennego.
– Jasne, tylko zaniosę to wszystko do pokoju – powiedziałem i zabrałem torby, skręcając w korytarz, na którym paliło się kilka świateł, w przeciwieństwie do salonu, który był znacznie ciemniejszy. I cóż, idąc do swojego pokoju naprawdę nie spodziewałem się, że w połowie drogi praktycznie zatrzymam się i będę bliski zejściu na zawał.
Oczywiście, wiele razy powtarzałem, że Sehun nie był w moim typie, bo kto by chciał chłopaka z włosami jak u papugi, twarzą, która wiecznie wyraża niezadowolenie i ogólnym zdziwaczeniu oraz zapędami prostytutki? Ale w tamtym momencie grunt usunął mi się spod nóg, a ja wraz z tymi wszystkimi torbami od Gucci, Prady i Calvina Kleina, musiałem podeprzeć się ściany, żeby przypadkiem nie osunąć się w dół. Wiedziałem, że dzisiejszego dnia Sehun wybrał się do fryzjera, bo słyszałem, jak wspominał coś o tym Jonginowi, ale myślałem, że podetnie jedynie te okropne, rozdwojone końce, a nie zamieni się w Boga seksu. Brąz zdecydowanie mu służył, zwłaszcza, gdy zaczesał wszystkie włosy do góry, a zamiast ubrania, miał na sobie ręcznik. Po jego umięśnionym ciele nadal spływały kropelki wody, wsiąkając w jasny materiał owinięty na jego pasie. Dopiero wtedy zauważyłem też, że ma tatuaż. Nie był wielki, jakiś napis, prawdopodobnie chiński tuż pod prawą piersią, ale byłem tak zaskoczony tym widokiem, że nie byłem w stanie zrozumieć słowa w swoim ojczystym języku. Wcześniej, podczas pierwszej styczności z nagim ciałem Sehuna musiałem go nie zauważyć w tym pośpiechu, teraz miałem wystarczająco dużo czasu, by się mu przyjrzeć.
– Cześć, Laleczko – przywitał się, kiedy tylko mnie zauważył.
– Ubierz się! Wstydu nie masz? – warknąłem, zasłaniając oczy. Tak było znacznie lepiej, mogłem się skupić na tym, co mówić.
– Nie, bo zdaje mi się, że lubisz ten widok – odparł, uśmiechając się głupio. Widziałem to przez szparki pomiędzy palcami i wcale mi się to nie podobało. Nie teraz, kiedy Sehun nie wyglądał już jak dzieciak.
– Chyba w twoich snach – rzuciłem i nie czekając dłużej, wpadłem do swojego pokoju.


Kilkanaście minut później, siedziałem już wygodnie w salonie z kubkiem gorącej czekolady z oczami wlepionymi w telewizor. Leciał akurat mecz Fc Barcelona przeciwko Real Madryt i już wiedziałem, że mam zapewniony wieczór, nie musząc oglądać gołąbeczków. Ohyda, mdliło mnie na samą myśl i świadomość, że są obok, zapewne czekając na moment, aż wszyscy odwrócą wzrok, a wtedy zaczną się całować. Seohyun był nawet fajna, Suho bardzo, ale oddzielnie. Nie pasowali do siebie, definitywnie. Sportowiec i ofiara losu? To nie szło ze sobą w parze. Poza tym Sehun... Siedział na fotelu, niedaleko mnie, a mnie na jego widok robiło się gorąco. Powinienem reagować na niego jak na Suho i Seohyun, a nie jak Baekhyun na Britney Spears.
Dosłownie wszystko szło nie po mojej myśli. Zwłaszcza, że momentami dopadała mnie nieopisana zazdrość, kiedy nieco podpita Krystal siadała na kolanach Sehuna. Widziałem, że nie miał zbyt wielkiej ochoty, ale mimo to nie zwalał jej, jak zrobiłbym to ja. Pieprzony playboy, z którym chce się przespać cała szkoła, łącznie z nauczycielkami i woźnym. Czy Sehun nie mógł być brzydkim okularnikiem z krzywymi, żółtymi zębami? To znacznie ułatwiłoby sprawę.
– Nie! – krzyknąłem, kiedy któryś z piłkarzy Realu Madryt strzelił gola i zremisował z moją ukochaną drużyną, w której pokładałem wszystkie swoje nadzieje. Za to Sehun klasnął w dłonie, kibicując mojemu wrogowi. Jego w ogóle Bóg musiał stworzyć na opak.
– Luhan, to piłka nożna, nie koncert Britt, więc spokojnie – oczywiście Baekhyun musiał coś wtrącić od siebie.
– Tak – odparłem, uśmiechając się głupio. – Jak dobrze, że Britney nie planuje koncertu w Korei. Czuję, że już stąd by nie wyjechała.
– Myślisz, że zostałaby dla mnie? – zapytał, a ja wzruszyłem ramionami, kierując wzrok na Chanyeola, który właściwie kipiał już ze złości. Przybrał niebezpieczny odcień czerwieni i zastanawiałem się, czy nie jest mu zbyt gorąco.
– Baek – w końcu się odezwał – pozwolisz na momencik?
– Jasne, kochanie – odparł szybko, a wielkolud złapał go za rękę i porwał w stronę mojego i Baekhyuna pokoju. Już nie wiedziałem, któremu mam współczuć bardziej, dlatego postanowiłem już nie zawracać sobie tym głowy i spojrzałem na Suho i Seohyun, którzy nie tracili uśmiechów nawet na moment. Dlaczego praktycznie wszystkie pary wydawały się być tak irytujące? A zwłaszcza ta dwójka?
– W ogóle jak się zeszliście? – zapytał w końcu Tao, siedząc wtulonym w przysypiającego Laya. Ten wydawał się już praktycznie w ogóle nie kontaktować. – Wiem, że znaliście się już długo, ale nie widziałem, żebyście kiedykolwiek ze sobą rozmawiali.
– Na jednej imprezie urządzili grę w butelkę i za wyzwanie, musiałem pocałować Seo – odpowiedział Suho.
– A potem to jakoś samo się powoli to wszystko potoczyło – dodała Seohyun i wtuliła się w niego jak szympans w goryla. Czułem, że za moment pójdę sobie tak samo jak Baekhyun i Chanyeol, bo dłużej nie wytrzymam.
– W takim razie też się chcę założyć – stwierdził Sehun, zmieniając miejsce. O nie, błagam nie podchodź, bo nie będę w stanie utrzymać samokontroli. – Załóżmy się, Luhan.
– Fuj, nie będę cię całował – odpowiedziałem, chociaż naprawdę miałem ochotę na jego usta.
– Nie o to mi chodziło –  odparł i spojrzał na mnie, oblizując wargi. – Jeśli Real Madryt wygra, pójdziesz ze mną na randkę bez żadnego narzekania, a jeśli wygra Fc Barcelona, zrobię cokolwiek będziesz chciał – powiedział, a ja stwierdziłem, że to nie jest taki głupi pomysł, zwłaszcza, że moment później wpadłem na coś genialnego, co całkowicie pogrążyłoby Sehuna.
– Jeśli Fc Barcelona wygra, odczepisz się ode mnie i wyznasz miłość Seokyo.
– Fuj, ona jest brzydka – powiedział, krzywiąc się.
– Jeśli nie chcesz się zakładać, w porządku, nie zależy mi na tym.
– Nie, może być! – odparł szybko i wyciągnął rękę, którą uścisnąłem. – Jongin, przetnij – polecił, co Kim oczywiście od razu wykonał. Potem ponownie przytulił się do Kyungsoo, który nawet jak przysypiał, miał go pod pełną kontrolą.
Reszta wieczoru zleciała mi całkiem dobrze. Seohyun i jej przyjaciółki zostały na dłużej, ale raczej nie zwracałem na nie uwagi. Sam śledziłem mecz, który zapowiadał się remisem, choć w pewnym momencie straciłem jakąkolwiek rachubę i chyba zasnąłem. Nie spałem mocno, zaledwie drzemałem, bo gdy tylko poczułem, jak ktoś przyciąga mnie do siebie, otworzyłem szeroko oczy.
Oczywiście tym kimś musiał być Sehun.
– Zasnąłeś, Laleczko – powiedział, a ja miałem ochotę palnąć się w głowę. Jaki spostrzegawczy. Ale podczas mojej drzemki zniknął Kyungsoo, Jongin, Yifan, Suho oraz Seohyun razem ze swoimi przyjaciółkami. – Przegapiłeś najważniejsze momenty meczu i to, jak twoja drużyna przegrywa.
Fc Barcelona przegrała. Co?!
– Kłamiesz!
– Nie. Możesz zobaczyć wyniki na internecie jeśli chcesz – rzucił, mierzwiąc mi włosy, po czym wstał.
– Twoi oszukiwali, nie liczy się! Stanowczo protestuję!
– Jutro widzę cię gotowego o siedemnastej – mruknął, całkowicie mnie ignorując. Ja tylko westchnąłem, zastanawiając się nad wymówką na jutrzejszy dzień, idąc do pokoju, ale słysząc jęki Baekhyuna zza drzwi, zrozumiałem, że noc spędzę na korytarzu.

Bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednią częścią i cieszę się, że tak opowiadanie przypadło wam go gustu! Ta część jest króciutka, ma 10 stron, ale najciekawsze i najobszerniejsze zostawiłam na sam koniec : D 
- wiem, że ulubioną drużyną Luhana jest inna, wzięłam po prostu jakąś randomową. 

13 komentarzy:

  1. " – A potem to jakoś samo się powoli to wszystko potoczyło – dodała Seohyun i wtuliła się w niego jak szympans w goryla. Czułem, że za moment pójdę sobie tak samo jak Baekhyun i Chanyeol, bo dłużej nie wytrzymam. " <--- ten szympans i goryl, boże prawie się popłakałam ze śmiechu.
    Kocham ten shot, jezu, nie mam pojęcia co napisać, bo to jest na serio zajebiste! Kocham tu postać Luahana, naprawdę <3 Znów nie napiszę niczego produktywnego, bo nie za bardzo wiem co napisać, ale czekam na tę trzecią część, bo zapowiada się obiecująco.
    No i szkoda mi Lu, musi spędzić noc na korytarzu, biedaczysko ;;;
    No nic, weny~
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. JAKĄŚ RANDOMOWĄ (a tak se wybrałam najlepszą drużynę świata, BO TO TAKA RANDOMOWA DRUŻYNA)
    No właśnie widzę, że króciutka... JAK KUTAS LUHANA (o kurde, udał mi się żarcik, w formie jestem XDD)
    No myślałam, że jebnę, czytając scenę, jak się masturbowali. Oplułam sobie całą rękę.
    Suho i Seo, ewww, jak oni do siebie nie pasują DD: Fuj, prawidłowo ich Luhan hejtował.
    No liczyłam, ze Luhan nie powstrzyma hormonów i zaciągnie Sehuna z tego korytarza do pokoju i będą się gwałcić jak króliki. JA BYM TAK ZROBIŁA. Ale widzę, że Luhan jest za głupi (podobno to 80% Ciebie, MUAHHAHHAHAHA, dobra, żarcik taki c'nie), SAM SOBIE ZAPRZECZAŁ. No tutaj miałam filzy (to z niemieckiego, przez "z") i tak zjebać sprawę. ://///////
    Słabo Luhan wykorzystywał tego biedaka. Jak się powiedział, że jeszcze 20 min przerwy to automatycznie miałam w głowie: "Będziesz robił mi swoimi plecami za stół." nie wiem...
    No także dzisiaj komentarz dość króciutki, bo tylko kilka słów, ale najlepsze i najobszerniejsze zostawiam na sam koniec. : D (także następny komentarz pojawi się, jak się pojawi, to o tej właśnie porze, czyli tak za tydzień, albo dwa)

    OdpowiedzUsuń
  3. Komentarz mi się usunął :/// a ja taka leniwa i nie chcę mi się pisać jeszcze raz XD no, ale w skrócie. Sehun zmienił fryz, popatrzył w lustro i sam stwierdził, że jest bogiem seksu, a fakt, że Luhanowi prawie ślina poleciała na jego widok to już wgl pewność na 100%! Więc co robi mądry Hun, zabiera na randkę Luśka, wgl Luhan taki na nie i myśli jakby się wymigać, a na korytarzu i w salonie to się chciał seksić :// Humor ala kobieta. Baek zginiesz śmiercią marną jesli dalej będziesz przy Chanie o Britney gadać XD Czekam z wieeeelką niecierpliwością na następną część! Pozdrawiam i życzę dalszej weny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział był perf, tak samo jak poprzedni. Sehun bogiem slikirfjedijfgdkj, tańczcie dziwki. Dziękuje za ten rozdział i czekam na następny (dla takiego cudu jestem w stanie wytrzymać dwa tygodnie ;p) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. NIE MOGĘ NO, NIE MOGĘ, JENYYYY JA NA PRAWDĘ NIE MOGĘ!
    Znasz to uczucie, kiedy czytasz ff i nie możesz zapanować nad swoją twarzą, bo ciągle się niekontrolowanie uśmiechasz? Tak, to właśnie robi ze mną twoje opowiadanie xDD ( ewentualnie drę mordę na cały dom, bo nie mogę opanować śmiechu XD )
    Teraz to się zaczęło, hahaha
    CZY MOGĘ UMIERAĆ RAZEM Z LUHANEM NA TEJ ŚCIANIE, BO WIESZ OPIS TAKIEGO SEHUNA TAK TROCHĘ TEN, WIESZ WYOBRAŹNIE MAM DOBRĄ I KUŹWA CHCIAŁAŚ MNIE TYM ZABIĆ? HALO JESTEM ZA MŁODA NA ZAWAŁ ;OOO XDDD
    To muszę sobie przyznać, przy twoich opisach, moja wizualizacja wkracza na baaaardzo wysoki poziom xD
    NIe Luhan, to nie te pary są wkurzające... wkurzające jest to, że ty nie masz faceta... jeszcze... bo wiesz doqbewfuiebrfkjefbqiew randka, lalalalalala czekam tak bardzo, 6 stron mówisz, cholera jasna jak zacznę to czytać to prawie jak samobójstwo będzie XD
    Kai, Sehun żeby upaść tak nisko, dobrze, że Dyo tego nie widział, Kai umierałby w męczarniach, czuję to po kościach :<<<
    Jak ja kocham Baekhyuna, on jest taki, taki.... Baekowaty tzn ja go tak widzę, btw chcę wiedzieć co DOKŁADNIE działo się w pokoju Luhana i Byuna, kiedy BaekYeol upojnie spędzali tam czas. Lulu wredna suka to coś co kocham, ryli. W ogóle jaki korytarz? ;O Od czego jest Sehun i jego łóżko? Jakiś ty mało błyskotliwy tej nocy, no ja nie wiem.. na no fakt HUnnie zmienił look, ok to wszystko wyjaśnia
    Uszati, matko, ( to brzmi jakbym mówiła do Ciebie mamo xD, ale nie chciałam dać Jezu xD ) jak ja Cię kocham za to, co tworzysz, to jest po prostu zajebiste, serio, uwielbiam, cholera jakie ja mam szczęście, że twoje OTP to hunahan. Tyle cudowności do czytania swojego fav pairingu:D
    Czekam na next :D Baaaardzo ~~

    OdpowiedzUsuń
  6. A wcześniej mnie zastanawiało jak to będzie że pójdą na randkę, oh Sehun, ty cwany kocie XDD
    Uwielbiam tu Luhana XD ciekawe czy uda mu się powstrzymać emocje skoro Sehun teraz taki perf dla niego NO JA BYM NIE UMIAŁA ;^;
    Ugh, ja chce już tą ostatnią supi część ;;;;; powodzenia w pisaniu <33

    OdpowiedzUsuń
  7. Haaa, nie miałam pojęcia, że wpadniesz na taki ciekawy pomysł w celu połączenia Luhana i Sehuna. I zmieniłaś mu włosy, chwała Ci za to~! Nie lubiłam tych kolorowych, serio przypominały mi wtedy włosy jakiegoś niedorozwiniętego emo - bez obrazy dla emo. ;^; Nie wiem dlaczego ale najbardziej rozbawił mnie moment, w którym napisałaś, że z Sehunem chce się przespać cała szkoła łącznie z nauczycielami i woźnym. No szczam z tego do teraz! Może dlatego, że sobie mojego woźnego przypomniałam... I to by nie był fajny widok... D: W sumie ta część jest idealna, nie za długa, nie za krótka. Miała wszystko to co potrzeba, żeby jeszcze bardziej człowieka zaciekawić. Do tego uwielbiam tutaj Laleczkę, niepozorna i przebiegła. ^^ Myślę, że Sehunowi podobało się usługiwanie, bo jednak za bardzo się nie sprzeciwiał. A Lu z drugiej strony mógł to zakończyć i powiedzieć wszystkim o szkolnym chórze. Tak czy siak, teraz już się nie może wywinąć, spotka się z Sehunem i... właśnie czy się spotka? :> Czekam na trzecią część, mam nadzieję, że jednak nie postanowi zrobić niczego, co mogłoby zaważyć na spotkaniu. Hunhany górą~
    Powodzenia w pisaniu. (。’▽’。)♡

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podobają mi się relacje pomiędzy Luhanem i Baekhyunem. Widać, że to prawdziwi przyjaciele. I cud, że Luluś się przez niego nie wykończył. Słodycz Byuna zabija wręcz. Trzeba przyznać, że Luhan ma niezłe przygody. Najpierw ktoś mu wchodzi do łazienki, gdy się kąpie a teraz zastał Sehuna i Jongina w dość krępującej sytuacji. Biedny Jongin! Chyba Kyungsoo nie spełnia jego wszystkich wymogów, więc musi jakoś sobie radzić. Bardzo się cieszę, że Barcelona przegrała. Nie tylko ze względu, że jestem fanką Realu, ale Luhan będzie musiał iść na randkę z Sehunem. Może pozna inne oblicze chłopaka i zmieni o nim zdanie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Luhan jest fanem Realu Madryt XD wiec tak śmiechowo wyszło ale tak tylko se pisze :D opowiadanie mega i czekam na finał ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie Manchester United? :D
      Nie znam się za bardzo na drużynach, ale obiło mi się o uszy XD

      Usuń
    2. nie wiem w sumie XD niewydaje mi się bo Luhan jest wielkim fanem Ronaldo a to chyba Real ^^

      Usuń
    3. Luhan jest fanem Manchester United, ale jego ulubionym piłkarzem jest Ronaldo ^^

      Usuń
  10. naprawde fajne ^^

    OdpowiedzUsuń

Followers